O nas

10 lat temu spotkaliśmy się 100 m pod ziemią w biznesowych sprawach. Po wypiciu butelki wina przegadaliśmy cała noc o podróżach zamiast o chemii i przewozach kolejowych. I tak się zaczęło w głowach, choć w czynach rok pózniej. Kilka dni przed bożym narodzeniem, naszym pierwszym, wspólnym, Niedźwiedź przyniósł w zębach cudem kupione dwa bilety lotnicze do Mombasy, wylot 26.12. I tak się zaczęło. Bez biura turystycznego czy mapy. W nocy wylądowaliśmy na czarnym lądzie. I było nam tak cudownie, że nie potrafimy przestać.
Close